|
Blog > Komentarze do wpisu
Gubbio
Jedno z miast Umbrii, które odwiedzić zdecydowanie wypada. My już w nim byliśmy parę lat temu, ale ponieważ ładne, a i skład „wycieczki” trochę inny, to wybraliśmy się raz jeszcze. Droga za Perugią zrobiła się bardziej górzysta, wjechaliśmy na szczyty i mogliśmy podziwiać wspaniałe widoki na cztery strony świata- w tej okolicy świat nie był specjalnie zaludniony. A za czas pewien ukazał nam się szczyt Monte Ingino i wspinające się po jego zboczu szaro-białe domki Gubbio. Nad wszystkim góruje kościół świętego Ubalda. Zaczęliśmy właśnie od niego, podążyliśmy więc w kierunku wjeżdżającej na szczyt kolejki linowej. Przy dolnej stacji kolejki wstąpiliśmy jeszcze do XIII-wiecznego kościoła Sant’ Agostino i obejrzeliśmy freski Ottaviano Nelli. Kolejka do San Ubaldo jest dość oryginalnym ustrojstwem, wagoniki maja postać „koszyków” i przemieszczają się w tym samym tempie wraz z liną- trzeba wskoczyć w biegu do koszyka, a potem z niego wyskoczyć. Szczęśliwie panowie z obsługi służą pomocną dłonią. Widok z góry jest wspaniały- na rozległą Wyżynę Umbryjską i dachy Gubbio. Można sobie przy okazji podziwnąć rzymski amfiteatr. Sam kościół specjalnie ciekawy nie jest, najbardziej interesujące są w nim tak zwane ceri- ogromne drewniane pale (w jednym z przewodników określono je jako świeczniki, ale nie przypominają wcale tych ostatnich). Co roku 15 maja odbywa się w Gubbio wyścig- ceri są wnoszone na noszach w Piazza Grande do kościoła San Ubaldo- zwyczaj ten liczy sobie ponoć 900 lat, niektórzy odszukują się w nim korzeni pogańskich. A na końcu, jak zwykle, fotoopowieść o Gubbio: Kościół San Francesco na Piazza Quaranta Martiri Widok z dołu na Pallazzo dei Consoli Taką kolejką linową wjeżdża się do San Ubaldo Widok z koleki na miasto jest taki a na okoliczne góry taki To jeszcze raz widok na Gubbio- już z tarasu widokowego przy górnej stacji kolejki I raz jeszcze na góry- bo są naprawdę piękne i całkiem wysokie Schody prowadzące na dziedziniec San Ubaldo Na dziedzińcu studnia Wnętrze kościoła- w ołtarzu szklana trumna ze zmumifikowanym ciałem świętego Ubalda To Truśka- na dowód, że tam była ;-) Schody raz jeszcze- tym razem z nami Rozmyślania nad pizzowym menu Trusia nie rozmyśla, próbuje zrobić piekło-niebo Buziaki w drodze na dół- już nie kolejką linową, a szeroką, wijącą się ścieżką w lesie, z widokami na Gubbio A podrodze Trusia zbierała szyszki i upychała je w dziurach oporowego murka- pewnie, żeby go umocnić ;-) Gubbio u naszych stóp Podziwiamy- byle nie za blizko krawędzi "wypaści" No nareszcie jesteśmy przy bramie miasta Dalej w dół- ulica schodząca do katedry- dla pieszych schodki, dla samochodów całkiem stromy i wyślizgany zjazd obok Wspaniałe sklepienie katedry A to - hmm- ulica? krużganki? takie coś po drodze? Beczka z XV wieku- Trusia się dziwiła, dleczego ktoś zamknął ją w klatce. Uważała, że pewnie mieszka w niej jakiś dziki zwierz, na przykład tygrys. Schodzimy coraz niżej, w kierunku Piazza Grande Pallazzo dei Consoli z perspektywy Piazza Grande Podcienia ze schodami przy pałacu a my sobie przycupnęliśmy na schodach A na przeciwko niepozorny Pallazzo Pretorio Via dei Consoli Zamurowane "drzwi śmierci" i jeszcze jedne Fontanna Szaleńców przed Pallazzo Bargello Gubbijski "Iron House"- ze wstydem przyznać muszę, że na nowojorskim blogu zabrakło jednego wpisu i chyba przez to nie wstawiłam zdjęcia oryginalnego Domu-Żelazka. Ale ten włoski na pewno jest starszy ;-) Jeszcze rzut oka na Pallazzo dei Consoli I na panoramę Gubbio z drogi powrotnej.
środa, 21 października 2009, dsmiatek
|
|
Dzięki za włoskie słońce w listopadowe ,ponure popołudnie.